niedziela, 24 maja 2009

Łyżeczka niepotrzebna

Łyżeczka do zdrapywania z asfaltu okazała się niepotrzebna. Udało mi się nie zabić, ba, nawet nie wywalić. Pogoda śliczna, więc pysio nabrało jakiś ludzkich kolorków. Mogłabym cały dzień leżeć do góry brzuchem na kocyku na zielonej trawce i nic nie robić, tak mi się niesamowicie nie chce. Wsadzam więc dziób w michę pełną truskawek i klepię tego icona, samo się nie napisze, a tak przynajmniej nie będzie na mnie patrzeć z ukosa z wyrzutem. Beeee beeee beeee kopytka niosą mnieeee....


Wracając do wypadu rolkowego na Błonia. Pogoda śliczna, niedziela, samo południe. Ludzi faktycznie dużo, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jak przychodzi co do czego to nie ma żadnych problemów z brakiem wolnej przestrzeni, nawet jakby się chciało jechać szerokością całej alejki. Jednak jeśli chodzi o nawierzchnię o zdecydowanie polecam dwa odcinki, zaczynające się mniej więcej na wysokości przystanku autobusowego Cracovia. Odcinek nad Rudawą co prawda zaczyna się bardzo obiecująco, ale im dalej tym gorzej - jest to stosunkowo stara, wąska, asfaltowa dróżka z nieco pofałdowaną powierzchnią. Jeśli przyświeci słoneczko (tak jak dzisiaj), asfalt robi się miękki i w efekcie wrażenie jest takie, jakby się jechało po gumie. Jak na rower - w sam raz, ale rolki może niekoniecznie.

Ogólnie Błonia oceniam jako wymarzone miejsce na weekendowy wypad na rolki - długie, proste, szerokie odcinki, o dobrej nawierzchni, w sam raz ze znajomymi czy samemu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz