niedziela, 31 maja 2009

Zielony Świątek zamknął sklep

Jakiś już czas temu nasi kochani posłowie przegłosowali cudowną ustawę, która zakazuje handlu w określone 12 dni w roku. A czemu o tym piszę? Bo od 4 godzin z hakiem trwa taki właśnie dzień. Z jakiej to okazji? Bo mamy Zielone Świątki ! Jak pierwszy raz usłyszałam to rok temu to jedyne co przyszło mi do głowy to brzmiało mniej więcej: "zielone kurde co?". A tak. Takie święto kościelne (jakżeby inaczej), które daje nam tyle, że jest wtedy "ustawowo wolne" (tylko jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności święto to wypada zawsze w niedzielę, ale co tam) i żeby nie było zbyt prosto, mamy gratis zakaz handlu aby przeciętny Kowalski mógł siedzieć w domu z rodzinką i radować się (jak to nasze kochane państwo się o nas troszczy, aż się wzruszyłam). Jeden wielki bullshit. Ustawianie jakiś śmiesznych zakazów (i to odgórnie, w ustawie, dla handlu, który podobno jest wolny a nie scentralizowany), z powodu świąt religijnych (!!!) uważam za porażkę i totalne nieporozumienie. Zawsze zwyczajowo sklepy były pozamykane w majówkę, na Boże Narodzenie, Wielkanoc, czy w Nowy Rok i nikogo to nigdy nie burzyło, ale wszyscy przynajmniej o takich świętach wiedzą. Choć z drugiej strony może powinnam się cieszyć, że swojego czasu nie przeszła ustawa zakazująca handlu we wszystkie niedziele (swoją drogą najaktywniejszy dzień w tej branży), forsowaną swojego czasu przez oszołomów z LPRu, bo kto wie jakie by były kolejne zakazy i nakazy. Porażka.

Pięknie podsumowanie na bashu:

kto to jest Zielony Świątek i czemu zamknął sklep?

Co poza tym? Przegląd potworków na ten tydzień będzie krótki. W zasadzie głównie mikroklocki, resztę można zaniedbać i nieco przyjemnych rzeczy - 3 spodziewane wpisy (szkoda, że o 4. - z analizy będzie trzeba powalczyć). Piątek to już w zasadzie weekend, a ponieważ przyszły poniedziałek to na uczelni piątek (z racji Juwenaliów czy czego tam), to w zasadzie poza kolosem z automatów, szykuje się 4-dniowy weekend.

Kończąc, wspomnę jeszcze o filmie, który ostatnio za mną "łazi", czyli o "Little Ashes", będącym dramatem biograficznym Salvadora Dali (którego tak na marginesie szalenie cenię, szanuję i uwielbiam za całą surrealistyczną twórczość, w szczególności obrazy i prozę). Premiera światowa miała miejsce 8 maja. Niestety nic nie wskazuje na to, aby obraz miał zawitać do Polski (czyżbyśmy byli zbyt mało tolerancyjni?).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz