niedziela, 21 czerwca 2009

Byle do wakacji

Na chwilę obecną wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet lepiej niż przewidywały najbardziej optymistyczne prognozy. Nie zmienia to faktu, że marzą mi się już wakacje, spokój, plaża, szumiący Bałtyk i cisza dookoła. Z drugiej strony mam też ochotę na dużą porcję szaleństwa - jak wyjdzie, zobaczymy. Ale najpierw trochę spokoju. Przy okazji wszystkim, którzy twierdzili, jakoby angielski nie pozwolił mi na odrobinę białego szaleństwa, i którzy zdążyli już we mnie zwątpić chciałam przekazać, że następnym razem nie zawiodę ;)

Egzamin z SysOpów poszedł genialnie, a uczyłam się do niego z pytań z zeszłego roku jakieś 3-4h maksimum (to i tak dużo ;p) i pozwoliło mi to wyciągnąć abstrakcyjne 4.5 z przedmiotu, na którego wykładach obecna byłam tylko ciałem (i tylko do połowy semestru). Projekt z SysOpów (wirtualna myszka obsługiwana za pomocą klawiatury) okazała się łatwa, prosta i przyjemna, a prezentacja działania dość efektowna. Myszka rusza się w 4 kierunkach i ma 2 przyciski. Szczególne podziękowania dla wszystkich, którzy mieli do mnie wystarczająco cierpliwości, aby wytłumaczyć mi o co chodziło w kodzie z tutoriala i aby postawić nowego kernela na moim szalonym netbookowym Ubuntu ;)

LaTeX okazał się narzędziem przyjaznym, ale zajmującym duuuużo czasu. Zwłaszcza klepanie bardziej skomplikowanych wzorów i wstawianie obrazków tam, gdzie chcemy tak, aby wszystko trzymało się kupy. Całość wygląda bardzo ładnie, ale uważam, że efekt końcowy nie jest wart ilości godzin spędzonych nad edytorem. Wzory - okey (choć te bardziej piętrowe czytelniejsze są w OpenOfficie). Ale nic poza tym. Pogodziłam się z grafiką wektorową w OODrawie, choć i tak mam nieco zastrzeżeń. Tym niemniej czas niezbędny na narysowanie obrazków, jakie potrzebne były do referatu, zmalałby kilkakrotnie. Warto wiedzieć na przyszłość ;) Foch pozostał fochem, aczkolwiek jeśli będę musiała rysować kiedyś podobne grafiki wektorowe, skorzystam z tego samego programu, tym razem podchodząc do niego z nieco innej strony i z mniejszą frustracją (wyświetlenie większej ilości opcji zdecydowanie ułatwia zadanie :D:D:D). Ocena końcowa z mownitu była za to koncertem życzeń, co w pełni wynagrodziło te dwa dni spędzone nad doprowadzaniem referatu do stanu jaki zażyczył sobie prowadzący.

Automaty wbrew wszelkim znakom na niebie i na ziemi udało się zaliczyć i to na 3.5. Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, aktualnie startuję do 4.0. Jak się uda - bardzo fajnie, nie to trudno. W ramach wypełniania tego szalonego planu (bo egzamin jest ciężki) próbuję przełamać nieodpartą chęć nicnierobienia i się za coś zabrać. Dzisiaj się udało, może jakoś to będzie.

Tekst nocy (by myself):
Dla mnie jutro będzie jak się obudzę, a póki co dzisiaj to jest wczoraj :D
I z tą myślą idę spać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz