piątek, 12 czerwca 2009

Subiektywnie klapnięte Opole

Dzisiaj początek 46. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Jako że telewizji nie oglądam, bo po pierwsze nie mam w Krakowie odbiornika, a po drugie jakoś nie ma czasu, więc jedyną szansą okazała się transmisja w internecie. Całkiem udana, co trzeba przyznać, gdyby nie moje (a może nie tylko moje?) problemy z notorycznym zacinaniem się wideo po kilku minutach oglądania. I jak tu wierzyć fizyce, że światło ma większą prędkość niż dźwięk, gdy dźwięk jest wporzo, a nawala obraz ;) ?

Załapałam się na Premiery. Zdecydowanie lepsze były debiuty. I kilka naprawdę smacznych kąsków. Ale wracając do Premier. Naprawdę pamiętam lepsze festiwale, ciekawsze piosenki, inteligentniejsze teksty i ludzi umiejących dobrze śpiewać. Może moje czepialstwo wynika z niespełnionego marzenia o śpiewaniu, ale słoń na szczęście na ucho mi nie usiadł. Przynajmniej tyle ;). O tegorocznych premierach mogę powiedzieć tyle, że piosenek wpadających w ucho na dłużej było zbyt mało. Nie zawiódł tylko kamerzysta. Jak zwykle był szalony. Oto mój subiektywny przegląd:

K.A.S.A. "Powiedz gdzie jesteś"
Nie zachwyca. Da się na niego patrzeć nie dostając oczopląsu. Niespecjalna tematyka, muzyka i słowa.

Kamerzysta: powoli się rozkręca, da się jeszcze za nim nadążyć i nie dostać epilepsji. Pokazuje głównie wokalistę, skupia się na tym na czym powinien i można mu wybaczyć te spontaniczne dzikie najazdy na publiczność ze wszystkich możliwych stron.

Candy Girl "Yeah!"
Na początku ciekawy, mocny głos. Niestety to tylko pierwsze wrażenie. Wokalistce ewidentnie coś dziwnego przykleiło się do twarzy - pewnie kichnęła w brokat i tak już zostało. W zespole widać też oznaki kryzysu - po fryzjerze, płaszczyku i rękawiczkach fundusze ewidentnie się skończyły i na sukienkę nie wystarczyło. Didżej do cofania płyt też okazał się zbyt drogi, więc wokalistka sama musi nadrabiać braki (czy-czy-czy-czas, dy-dy-dy-didżej). Dobry warsztat wokalny, szkoda może trochę, że w takim klimacie.

Kamerzysta: z początku nadzwyczaj opanowany, a braki w garderobie wokalistki stara się nadrabiać pokazując ją od pasa w górę. Dopiero po pewnym czasie załapał. Im szybciej wali perkusja, tym szybsze zmiany perspektywy, kamer, najazdy, odjazdy, zoomy i oddalenia. Powoli się rozkręca i zauważa zalety pokazywania całej sceny od tyłu.

PIN "Konstelacje"
Facet, to że się w sobie pokurczysz, zgarbisz, potupiesz do rytmu i pomachasz grabkami wcale nie znaczy, że jesteś fajny. Za dużo "a-a-a-a", "łoooł", "hej-hej", "jeeee" i cały czas tego samego refrenu z nieliczną ilością zwrotek.

Kamerzysta: nadąża za ruchami rąk wokalisty. Nieliczne najazdy robione są w żółwim tempie. Na pewno ten szalony poszedł na przerwę i zastępuje go teraz ktoś inny.

Ania Wyszkoni "Czy ten Pan i Pani"
Pierwsza piosenka zaśpiewana dobrze, łagodna i wpadająca w ucho. Mój faworyt do końca konkursu. Zresztą wokalistka dała się już poznać jako osoba obdarzona bardzo dobrym, potężnym i ciekawym głosem z czasów, gdy występowała z zespołem "Łzy". Ania uległa naciskom kamerzystów z prób i postanowiła nie ruszać się ze środka sceny. Chociaż osobiście bardziej podobała mi się fryzura z prób, niż krótkowłosa wiewiórka. Ale jak to mówią, ładnemu we wszystkim ładnie.

Kamerzysta: bez większych zmian. Może dostosował się do klimatu i razem z publicznością lekko buja na boki w takt muzyki. Nawet udało mu się pokazać w miarę sensownie panią i pana, występujących na scenie w taki sposób, że piosenka łączyła się logicznie z ich zachowaniem.

Mezo i Kasia Skrzynecka "Opluj.pl"
Od początku mam wrażenie, że Skrzynecka robi za chórek. Wrażenie utrzymuje się do końca. Naprawdę umie śpiewać, więc nie rozumiem, czemu nie wystąpi sama. Obojgu wyszłoby to na dobre. Ciuch, póki ukazany od pasa w dół, wydaje się ciekawy. W całości - kiczowaty. Mezo jak to Mezo, albo się lubi, albo nie. Tekst denny. Zgodnie z prośbą z tytułu - opluwam.

Kamerzysta: odkrył, że kamera ma zooma. I że da się nią ruszać na boki.

Pectus "Życie na dystans"
Transmisja na żywo ucięła całą piosenkę (tzn jak wywaliło Firefoxa, to zanim wstał, śpiewała już następna ekipa). Głos dobry, piosenka dobra, druga już, której słucha się dobrze i można by ją puścić jeszcze raz. Muzyka spokojna, wpadająca w ucho. Mój drugi faworyt, choć sentyment do Łez sprawia, że Pectus zajmuje u mnie drugie miejsce.

Kamerzysta: przejawia silne zainteresowanie dachem. Potem przerzuca się między gitarzystą, twarzą wokalisty, a dachem. Najazdy od publiczności spokojne, prostopadłe do sceny. Perkusja widziana do góry nogami, to jest to! Czy wokalista z tyłu wygląda tak samo dobrze jak od przodu?

Paulina Przybysz - Pinnawela "Przeczucie"
Mam przeczucie, że wpadnie jednym uchem, a wypadnie drugim. Nie zachwyca. Głos okey, ale nic specjalnego. Może inny repertuar, inne klimaty?

Kamerzysta: odkrył przenikanie. Jaką wokalistka ma fryzurę? Czy tak samo ciekawą z przodu, co z tyłu? Perkusja nie od dołu, ale pod kątem. Ładna buzia, prawda? Popatrzmy na nią jeszcze. To co, że ma ładną sukienkę, twarz ważniejsza. A jak tę panią widziałby bardzo-mały-stwór siedzący przed nią na podłodze?

Freedom "Cud cywilizacji"
Trzymanie się mikrofonu w dwóch miejscach jest na pewno bezpieczniejsze niż tylko w jednym. Ja po drugim "halo" i ciszy z drugiej strony zazwyczaj odkładam słuchawkę, widać wokalista mówi to do skutku. Śpiew całkiem-całkiem. Ogólnie na plus, choć w głowie zostanie mi tylko "halo halo". A w dziejszych czasach cud cywilizacji kojarzy mi się raczej z innymi rzeczami, niż telefon.

Kamerzysta: wrócił z przerwy. Powoli się rozkręca. Przybliżenia, kręcenie na boki, publiczność ze wszystkich stron. Ale fajnie migają światełka. A może zaglądniemy panu giatrzyście do pudła? Mam pomysł - wezmę kamerę do ręki i trochę poruszam na boki. Będzie fajnie, zobaczycie.

Marek Jackowski & The Goodboys "Kochaj mnie i daj mi siebie"
Muzyka fajna, nastrój jest. Wpada w ucho. Zaczyna się całkiem nieźle. Niestety główny wokal nieco zbyt sztywny i mało tu śpiewania. Wokal poboczny - ten z gitarą i w tle żeński - bez powera, cichy, nieśmiały, nie przekonuje do siebie. Nie pokocham i nie dam. Ale z łezką w oku wspominam, że oprócz błękitnego nieba...

Kamerzysta: Marek Jackowski ma uroczy koński ogonek, prawda? A pan grający na klawiszach ma na plecach czarnej koszuli jakiś biały znaczek. Hmm co tam jest napisane? Łał, wokaliści stoją w takim białym kółku narysowanym na ziemi! I ono zmienia kolory! Ale czad!

Stanisława Celińska & Los Locos "Atramentowa rumba"
Niewątpliwie rumba, choć dość niemrawa. Nie w moich klimatach. Mam wrażenie jakby ktoś umarł. Zdecydowanie nie na letni przebój.

Kamerzysta: zwątpił. Powrót do niemrawych przybliżeń, oddaleń i przenikań. A jak publiczność widzi człowiek stojący za panem grającym na klawiszach? Nie, to nudne. Ja też idę na przerwę, ustawię na spontaniczne, leniwe przybliżanie i oddalanie. Do taktu, do taktu..

The Cuts "Pokój na jedną noc"
To miał być festiwal piosenki, a nie recytacji. Spodobał mi się refren. A wokalista do złudzenia przypomina mi znajomego ze studiów. Muzyka daje kopa. Głos silny, pełny, dobry i pasuje do całości. Mrrr lubię ten głos. I chętnie potańczę do tego kawałka na jakiejś imprezie ;)
Z perspektywy czasu: jednak fajnie się tego słucha, mimo mało ambitnego tekstu ;) Może nie do końca recytacja, ale takie było pierwsze odczucie.

Kamerzysta: zawsze miał ADHD. A wiecie, że pan wokalista ma gitarę powieszoną na takim szerokim, błyszczącym, czarnym pasku? Fajne światełka prawda? Za chwilę pokażę je jeszcze raz. A jak tak lekko poruszam kamerką to jest bardziej cool no nie? Dynanizm, dynamizm! No przecież ten facet się nie rusza, dodajmy mu trochę energii. Bitwa dwóch kamerzystów lub walka wewnętrzna jednego z nich - ADHD czy chillout? Oto jest pytanie. PS. Co to jest epilepsja?

Justyna Steczkowska "Tango"
Która to już z rzędu operacja plastyczna? Głos dobry, bo zawsze taki był. A tango jak to tango. Nie zachwyca, nie zostaje na dłużej, nie przekonuje.

Kamerzysta: z początku mały problem ze zlokalizowaniem wokalistki. Stopniowe wczuwanie się w klimat. Hm, a ten guziczek do czego służy? Przełączanie kamer?

Maciej Maleńczuk "Niewiele Ci mogę dać (na próżno wypłakujesz oczy)"
Głos, muzyka, rozpoznawalne od razu. Dobra piosenka, wpada w ucho. Trzeci faworyt dzisiejszego wieczoru. W zespole ewidentnie nie było oszczędności na ciuchach, co najwyżej na szamponie ;)

Kamerzysta: też sobie zrobię taki fryz, tylko dokładniej się przyglądnę. Ale jaja, więcej jest tych kółek na parkiecie! Aż trzy! Ale to widać dopiero z perspektywy. A publiczność jest ciekawa dopiero pod odpowiednim kątem. A co!

Zosia Karbowiak "Mogę"
Ciekawa współpraca bliżej niezidentyfikowanych instrumentów. Szczególnie interesująca czołówka. Bardzo melodyjny głos. Czasem brakuje mi tylko zdecydowanego głosu głównej wokalistki w momencie, gdy odzywa się chórek. Niestety nie mogę.

Kamerzysta: łał, te różowe znaczki w tle układają się w takie kreski! Fajne kółka, prawda? Teraz też widzicie, że są trzy? To może teraz pogońmy trochę wokalistkę. Skąd wie, że na nią patrzę? Perspektywa bardzo-małego-stwora rulez!!!

Ryszard Rynkowski "Leżę sobie"
Tego pana albo się lubi albo nie. Ja nie lubię. Leżę i nie słucham.

Kamerzysta: to ja też się położę, pobawię zoomem i lekko pobujam na boki. A potem poklikam i pozmieniam kamery. Zmęczyłem się, byle dobujać się do końca.

Rezerwat "Twoje czary"
Nie duśmy już tego kota, bo obrońcy praw zwierząt protestują! Mikrofon to takie urządzonko, aby było nas słychać w całym amfiteatrze, ale to nie znaczy, że należy do niego szeptać. Konkurs to chyba nienajlepszy moment na prezentację sposobu, w jaki mężczyzna przechodzi mutację. Nie oczarowało mnie. "Na szczęście nic się nie stało, zapomnisz mnie". Nie mogę odmówić, już nie pamiętam.

Kamerzysta: ej nigdy nie widziałem gryfu od tyłu! Jakie fajne pokrętła. Jaki boski czerwony elektryk, czerwonych jeszcze nie widziałem.

2 komentarze:

  1. Oj, Sandruś... w telewizji nie ma kamerzystów, są operatorzy kamer ]:->

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiem, wiem ;) Ale "kamerzysta" krócej, jakoś tak się utarło i wiadomo o co chodzi ;p

    OdpowiedzUsuń