wtorek, 11 sierpnia 2009

Prawko w kieszeni, drżyjcie ulice ;)

Czekałam, czekałam i wreszcie się doczekałam :) Nareszcie upragniony plastik o wymiarach 53,98 x 85,60 mm w portfelu:
(8/10/09) Prawo Jazdy do odbioru w Urzędzie.
Dowiedziałam się przy okazji, że nie ma żadnych ograniczeń prędkości dla początkujących kierowców (a były takie pomysły, aby np. po mieście można było jechać... 40 km/h, no comments) i nie trzeba naklejać żadnego zielonego listka (ponoć dopiero od stycznia, dla osób które zdadzą egzamin po 01.01.2010). Teoretycznie jestem zatem pełnoprawnym kierowcą ;) Ale jeszcze trochę czasu upłynie, zanim będzie mi się dobrze jeździło autem moich rodziców. W porównaniu do Grande Punto, na którym robiłam kurs, jest kolosalna różnica - raz, że brak wspomagania kierownicy, dwa, że o wiele większe auto, trzy - o wiele mniejsza zwrotność. No i wiadomo, że na codzień jeździ się inaczej niż na kursie ;) Póki co jeżdżenie w porządku, manewry tak sobie, zaparkować umiem, ale jeszcze nie zawsze mi wychodzi :D. Próbowałam wczoraj parkować tyłem - jako tako wychodzi, ale między autami wolę jeszcze nie próbować. Będzie lepiej :) Na parkingu pod centrum handlowym, na którym stawiałam wczoraj pierwsze kroki, nikt nie uciekał w popłochu, więc może nie było tak źle ;) Swoją drogą, fajne miejsce na naukę parkowania - duże, prawie zawsze puste place (ale z liniami), a całość to małe miasteczko drogowe - z dużą ilością znaków, rond itp. Nawet jakaś szkoła jazdy wynajęła sobie część i namalowali tam łuk i ósemkę.

Dzisiaj szło już o wiele lepiej - pojechałam sobie na krótką trasę i nawet już nie zaliczam tylu studzienek kanalizacyjnych (ach, to trzymanie się prawej strony na kursie) i prawie mnie nie zarzuca przy zakręcie na sąsiedni pas (nie ma to jak zwrotność). Tak czy siak, kierownica była już bardziej przyjazna, dała się bardziej ujarzmić i może minimalnie bardziej lekko chodziła. Pewnie to tylko wrażenie ;)

A na balkonie zakwitł słonecznik - otworzyły się 3 piękne kwiatki, zaraz obok siebie. Mmm uwielbiam słoneczniki :) Są takie radosne, ciepłe i niesamowicie pozytywne. Szkoda, że do tego nie pachną, bo wtedy byłyby już niepodważalnym numerem 1 wśród moich ulubionych kwiatów ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz