niedziela, 2 sierpnia 2009

Rowerem przez Słowację

Piękny, upalny dzień. Jednak zbyt upalny jak na 5godzinną wyprawę rowerową. Trasa może nieszczególnie trudna (poza fragmentami, gdzie trzeba prowadzić rower, bo nie pojedzie ;p), ale upał i duża ilość nieco bardziej stromych podejść zrobiło swoje. Trasa wyglądała mniej więcej tak (z dokładnością do licznych fragmentów ścieżek nieobecnych na mapie Google'a):

Trochę nie do końca trafiona wyprawa, zwłaszcza jak na upał, bo właściwie cały czas na otwartej, nieocienionej przestrzeni (i mimo że opalałam się już trochę w tym roku, a na wszelki wypadek posmarowałam się filtrem 20, leżę teraz i kwiczę, bo jednak słoneczko przypaliło). Niecałe 40km, a jednak zeszło 5 godzin, więc prędkość średnia niezbyt zabójcza ; ) Na przyszłość przydałoby się zdecydowanie więcej wody (3 litry minimum), rękawiczki aby ochronić dłonie (starty naskórek na rękach niezbyt sprzyjał) no i.. lepsza kondycja, ale nad tym pracuję :D. Dało się przeżyć i to najważniejsze, choć spodziewałam się czegoś bardziej atrakcyjnego.

Ogólnie brak obiektów do fotografowania - o ile zazwyczaj z pobytu na Słowacji przywożę masę zdjęć przyrody, o tyle w tym roku są to chyba głównie martwe motyle, znajdowane gdzieś na poboczach dróg. Jakoś nie mam dziś weny ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz