wtorek, 25 sierpnia 2009

Śliniące się potwory kontratakują

Nauka analizy idzie zdecydowanie wolniej niż myślałam. Na czas się wyrobię - muszę, nie mam specjalnego wyboru, ale już czuję, że końcówka będzie nerwowa. Chyba już naprawdę wolałam uczyć się fizyki, bo choć znienawidziłam ją w liceum, a na pierwszym semestrze studiów ćwiczenia z tego przedmiotu były dla mnie istnym koszmarem, to jednak ostatecznie po 5 tomach Resnicka dało się to zrozumieć, a może nawet trochę polubić. Kucie do egzaminu było już typową pamięciówką (włącznie ze specjalnym wierszykiem o wyprowadzaniu równania Schrödingera), ale przynajmniej coś z tej wiedzy mi do dzisiaj zostało. Wzorów nie pamiętam, ale ogólna idea została. Z analizą jest zupełnie inaczej, może dlatego, że tutaj ważna jest zarówno praktyka i teoria, materiału dużo, a zaliczeniówka jest za równy miesiąc.

Tym niemniej, potwory atakują:


Z bardziej pozytywnych rzeczy - jadę nad morze :) Tydzień w Międzyzdrojach, od soboty do soboty. Uprasza się o życzenie mi dobrej pogody i braku tłumów na plaży (w końcu poza sezonem, to powinno być trochę mniej ludzi). Strasznie stęskniłam się za Bałtykiem, który bardzo lubię i mam związanych z nim tak dużo pozytywnych wspomnień.

I tak, pamiętam, że mam przylecieć na weekend do Londynu ;) Przylecę. Kiedyś ;) Może przy okazji też do Cambridge tym pociągiem co to jedzie rzekomo 45 minut ;)

3 komentarze:

  1. A mój Resnick ma 2 tomy... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zależnie od wydania ma dwa lub pięć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ten w dwóch jest bardziej przyjazny dla środowiska :P

    OdpowiedzUsuń