niedziela, 27 września 2009

Krótka relacja z trwającej kampanii wrześniowej

Będzie krótko, bo czas goni, a chęć do robienia całej armii ciekawszych rzeczy jest odwrotnie proporcjonalna do ilości czasu, jaki został do egzaminów.

24.09 miały być automaty, 3. termin. Niestety 2. termin mi się oblało. Egzamin się nie odbył, a szkoda, bo około 2 w nocy osiągnęłam stan pełnej jedności z tym przedmiotem i niejaką pewność, że nie ma zadania nie do zrobienia. Egzamin został przeniesiony na 30.09

25.09 była zaliczeniówka z analizy. Stan pojednania nie był aż tak silny jak w przypadku automatów, ale wystarczający, aby się wyspać i nastawić pozytywnie do tego. Pozytywne nastawienie zniknęło w momencie, gdy zobaczyłam zadania, bo zupełnie nie tego się spodziewałam. Brak zadań pewniaków, które pojawiały się na każdych terminach, co roku, a z kolei te zadania, których można było się spodziewać, były w wersji nieco bardziej hardcorowej niż dotychczas. Czasu było pół godziny więcej, co nie zmienia faktu, że wyszłam wcześniej. Po prostu napisałam wszystko, co miałam do napisania i nie miało sensu dłużej tam siedzieć i gapić się w kartkę i w okno. Wychodząc z Odlewnika poszłam sprawdzić w jakich godzinach można zastać dziekana, co chyba dobitnie świadczy o tym, jak czułam że mi poszło. I na nic zdały się telefony, SMSy, pocieszanie (za co oczywiście bardzo dziękuję), aby poczekać do 16:00 na wyniki. Wiedziałam, że to koniec, że mimo że uczyłam się tego całe wakacje i byłam przekonana, że już nic mnie nie zaskoczy (poza całkami powierzchniowymi skierowanymi, z którymi jakoś się nie polubiliśmy), to jednak wizja w najlepszym przypadku ITSa (Indywidualny Tok Studiów), a w najgorszym - powtarzania roku przy (jak dobrze pójdzie) braku zaległości z 2. roku (co jest nieco absurdalne).

A jednak stał się cud. Cud wydarzył się o godzinie 15:42, gdy wracałam do domu pociągiem. I choć na kartce przed drzwiami prowadzącej wisiały 4 nazwiska z nagłówkiem "osoby, które uzyskały zaliczenie" i nie ma tam mowy o żadnych zaliczeniach warunkowych, to uważam, że nie napisałam tak dobrze, aby to uczciwie zdać na te 50%. Ale to nie ma znaczenia, bo dostałam szansę. I jutro trzeba to odpowiednio wykorzystać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz