niedziela, 1 listopada 2009

Jesiennie

Trochę z sentymentem wspominam te czasy, gdy będąc brzdącem w wieku przedszkolnym zabierano mnie na długie jesienne spacery do parku, podczas których nierzadko chowałam się w wysokich stertach wielokolorowych, pachnących słodko, suchych liści. A potem zbierało się kasztany, żeby w domu za pomocą plasteliny, zapałek i małego świderka stworzyć wielokolorowe ludziki różnej wielkości, które stały potem na półce całą jesień i zimę, po czym zostawały z bólem serca usunięte w okolicach wiosennych porządków. I znów czekało się do następnej jesieni i następnych kasztanów.

W tym roku pięknej, złotej, polskiej jesieni, jaką pamiętam z tamtych czasów, nie było. Zaraz po lecie przyszła zima i jeszcze na początku października padał dwa dni śnieg. Niestety zmrożone, zielone jeszcze liście niechętnie zmieniają kolor na pomarańczowy czy czerwony, tak charakterystyczny dla tej pory roku. Brakowało mi tych kolorowych, szeleszczących pod butami dywanów, które co prawda pojawiły się w pewnym momencie, ale na bardzo krótko. W zamian kilka ostatnich dni to deszcz i depresyjna mgła, która zalewa całe miasto, pogrążając je w smutku.

Na zakończenie, aby powiało choć trochę optymizmem, celtycki kawałek "Saint Declan's Drone" zespołu Adiemus, tworzącego w nurcie New Age.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz