niedziela, 16 maja 2010

Konto bankowe w Wielkiej Brytanii

To wcale nie takie proste, jeśli się nie ma stałego adresu zamieszkania w Wielkiej Brytanii, który można potwierdzić rachunkami wystawionymi na nasze nazwisko. Podstawą założenia jakiegokolwiek konta są właśnie te święte rachunki i 2 dowody tożsamości ze zdjęciem, na których widnieje nasz cudowny angielski adres. Są oczywiście konta dla obcokrajowców. Niestety w zeszłym roku skończyła się współpraca NatWestu z PKO BP, ale UBS oferuje pomoc w zakładaniu konta w NatWeście. Traktuję to jako ostatnią deskę ratunku i szukam dalej. Można jeszcze przed wyjazdem założyć konto HSBC Passport. Konto to ma jednak opłaty za prowadzenie wysokości 8 funtów i trzeba podpisać umowę na 12 miesięcy, płacąc 90 funtów z góry. Odpada. Ciekawą ofertę ma też Barclays, ale po wczytaniu się w regulamin okazuje się, że nie unikniemy opłat i potwierdzenia adresu. Dobrze prezentuje się Lloyds i jego konto Classic Account, ale trzeba fizycznie przyjść do oddziału, nie da się tego załatwić zdalnie.

Wolałabym jednak uniknąć latania, więc zainteresowałam się ofertą konta Current Plus Account w NatWeście. Wszystko wygląda pięknie do momentu gdy okazuje się, że bank wymaga podpisu notariusza/prawnika/pracownika jakiegokolwiek banku na formularzu w języku angielskim z wyciągiem danych z paszportu. Na formularzu należy złożyć podpis w obecności osoby potwierdzającej zgodność. Trzeba jeszcze zrobić notarialną kopię paszportu. Podpisu na formularzu odmawiają kolejno: prawnik, notariusz, rodzimy bank, oddział UBS w Krakowie, konsul Wielkiej Brytanii w Krakowie, konsul generalny w Warszawie, ambasada. Ostatecznie zgodziłby się konsul Stanów Zjednoczonych, ale coś jest nie tak z formalnościami i odmawia. W ambasadzie dowiaduję się, że podpisywali te dokumenty jeszcze w lutym, ale później strona brytyjska im zabroniła, więc już tego nie robią.

Jedyne wyjście jakie zostaje jeśli chce się otrzymać jakąkolwiek kasę przed końcem lipca to polecieć do Londynu. Po rozmowie z polską i brytyjską infolinią i doprecyzowaniu wszystkich szczegółów umawiam się na spotkanie w Lloydsie i jednocześnie zabieram ze sobą dokumenty do podpisania w NatWeście w przypadku niepowodzenia. Jako termin wybieram weekend majowy i lecę. W oddziale NatWestu, do którego się udałam chyba pierwszy raz w życiu widzieli taki formularz na oczy. Ponieważ to rzekomo nietypowa sprawa, więc wymagała konsultacji. Zadzwonili w kilka miejsc, skserowali dokumenty i po godzinie wyszłam stamtąd z podpisanym świstkiem i potwierdzeniem paszportu. Pracownik oddziału, który to wszystko pozałatwiał chciał się ze mną umówić na lunch, ale z braku czasu odmówiłam. Może następnym razem ;) Idę do Lloydsa. Pani zajmująca się zakładaniem kont pyta na wstępie o różne rzeczy, po czym daje mi formularz. Uzupełniam. Po 20 minutach dowiaduję się, że nie zakładają kont osobom, które od co najmniej 6 miesięcy nie mieszkają w Anglii i nie mają potwierdzenia adresu, nawet jeśli jest tylko tymczasowy. Na dodatek chcieliby list od pracodawcy. Pani nie interesuje specjalnie co mówi ich strona internetowa oraz obie infolinie, a wezwanie kierownika oddziału niewiele zmienia. Jestem wkurzona. Na szczęście zrekompensował to całkiem mile spędzony weekend we dwoje, ale nie zmienia to faktu, że konta jak nie było, tak nie ma. Uzupełniam formularz do NatWestu, który dociera do UBSa kilka dni później pocztą. Po weekendzie dostaję maila z banku, że moje konto zostało założone. Naprawdę nie wiem jak przebiegałaby ta cała procedura gdyby nie wsparcie pracodawcy.

Nie, to jeszcze nie koniec historii. Konto jest faktycznie założone, ale jest nieaktywne. Jako że mój adres korespondencyjny przy załatwianiu konta przez UBS jest moim adresem pracy, więc stosowne dokumenty zapewne będą na mnie czekały na biurku 21. czerwca. Od tego czasu trzeba liczyć około tydzień zanim konto będzie aktywne i zanim będzie można korzystać z książeczki czekowej, karty płatniczej i systemu internetowego. Ale może będzie się dało chociaż wyciągnąć gotówkę w lokalnym oddziale.

Szkoda, że nie wyszło z tymi praktykami w Nowej Zelandii albo USA, gdzie też składałam. Dopiero byłoby zabawnie ;)

5 komentarzy:

  1. Głupie pytanie - czy nie byłoby prościej podać pracodawcy konto kogoś mieszkającego w Anglii na stałe, jak np. Twojego mężczyzny, przebiedować wakacje ze "wspólnym kontem", albo gotówce wybieranej zaraz po wypłacie, a w okolicach powrotu do Polski przelać/wpłacić zarobione pieniądze na polskie konto?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety pracodawca nie zgadza się na wpłacanie wynagrodzenia na konto kogoś innego niż pracownika, którego zatrudnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy pracodawca musi o tym wiedzieć? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kFYatek - jak pracodawca to bank, to wiesz....

    OdpowiedzUsuń
  5. kFYatek - jak pracodawca to bank, no to wiesz, khem... :>

    OdpowiedzUsuń