niedziela, 20 czerwca 2010

Pierwsze dni w Londynie

Przed wylotem udało się zamknąć całkiem pokaźną część sesji. Z 5 egzaminów zdałam 3 (Kompilatory, Teorię Obliczeń i Złożoności Obliczeniowej oraz Automaty na warunku z zeszłego roku), 1 oblałam w zerówce (Inżynierię Oprogramowania), a z 1 nie mam jeszcze wyników (Architektury). Udało się również zaliczyć Systemy Rozproszone, czyli najbardziej czasochłonny przedmiot w tym semestrze. Co prawda zaliczenie wyszło idealnie na styk, bo uzyskałam co do punkta, równo 50%, więc prawie przytrzasnęło mi ogon, ale liczy się efekt. Mam też zaliczenie z lektoratu, IO, TOIZO, Bezpieczeństwa Systemów Komputerowych i Kompilatorów. Na wrzesień przełożyłam prace nad Pracownią Projektową, w ramach której powstaje projekt inżynierski, będący prac inżynierską. Nie wiadomo jeszcze jak będzie z projektem z baz danych. Ogólnie statystyki przedstawiają się więc następująco:



czerwiec nie wiadomo wrzesień
zaliczenia 6 1 1
egzaminy 3 1

Dość optymistycznie to wszystko wygląda :) Nie sądziłam, że to kiedykolwiek powiem, ale ta sesja była całkiem przyjemna. Szkoda tylko, że zaliczenia mieszały się z egzaminami, wszystko na ostatnią chwilę i często wynikiem niesamowicie szczęśliwego zbiegu okoliczności. Całość udało się zamknąć do czwartkowego wieczora.

Wylot w piątek, wczesnym popołudniem. Nie będzie żadnych zdjęć ani specjalnych relacji, bo cały lot przespałam jak niemowlak, a w tych chwilach gdy odzyskiwałam przytomność, za oknem nie było nic wartego szczególnej uwagi. Obudziło mnie dopiero lądowanie, bo dość gwałtownie uderzyliśmy kołami o pas startowy. Kraków żegnał mnie słoneczną, upalną wręcz pogodą; Londyn przywitał silnym wiatrem, zachmurzonym niebem i gwałtowną ulewą. Trzeba przyznać, że Luton jest wyjątkowo małym lotniskiem i choć czas dojazdu do centrum Londynu jest krótszy niż choćby ze Stansted, to nawet nie ma się gdzie napić dobrej kawy. Niestety Pret A Manger jest tylko w strefie wolnocłowej po odprawie, a Costa Coffee była akurat zamknięta.

Po dotarciu do miejsca, w którym będę mieszkać najbliższy tydzień (północno-wschodni Londyn) zabrałam się za Recommended Online Pre-Work, którego z racji sesji nie zdążyłam zrobić wcześniej, ale po pobieżnym przeglądnięciu nie wyglądało jakoś wyjątkowo strasznie. Po spędzeniu nad tym wczoraj około 4 godzin, podczas których z 8 częściowego kursu zdążyłam przerobić 38 slajdów z 79 dostępnych w 1. części, zwątpiłam. Liczba slajdów brzmi faktycznie niegroźnie, ale na pierwszy rzut oka nie było widać, że slajdy mają podslajdziki w ilości nieco większej. Ogólnie wygląda to na intensywny roczny kurs z zakresu ekonomii i bankowości inwestycyjnej. Może było by łatwiej przez to brnąć, jakbym znała chociaż polskie odpowiedniki i orientowała się mniej więcej w temacie. Wtedy z pewnością zaoszczędziłabym trochę czasu na tłumaczeniach, domyślaniu się o co chodzi i nie musiałabym przerabiać wszystkich slajdów. Nie poddaję się jednak, będę brnąć dalej.

Dzisiaj wybory prezydenckie, więc wcześniej zarejestrowałam się w Wydziale Konsularnym Ambasady RP w Londynie. Spodziewałam się gigantycznych kolejek, jakie można przy każdych wyborach oglądać w telewizji, dlatego nie rejestrowałam się w głównej siedzibie Ambasady. Nic bardziej mylnego. Około 15:00 lokale niemal świeciły pustkami:
Prawdopodobnie przyczyniła się do tego większa niż dotychczas ilość lokali wyborczych, gdyż w tym roku utworzono ich aż 5 w samym Londynie. Głos w słusznej sprawie został jednak oddany i obywatelski obowiązek uważam za spełniony.

Na koniec mała obserwacja:
Głosowanie w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej  w obwodach głosowania utworzonych za granicą odbywa się w lokalu obwodowej komisji wyborczej w ciągu jednego dnia, bez przerwy, między godziną 6.00 a 20.00 czasu miejscowego.
Cisza wyborcza kończy się jednak o 20:00 czasu polskiego. W chwili gdy piszę tego posta, jeszcze przez 30 minut można oddać głos w Londynie, podczas gdy portale podają już pierwsze przybliżone sondażowe wyniki wyborów. Dziwna ta cisza wyborcza.

2 komentarze:

  1. Pozdrów ode mnie Tadka, autora "Londyńskiego Oka", jeśli go spotkasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znamy się poza blogami, ale może kiedyś ;)

    Postaram się w weekend napisać jak minął mi pierwszy dzień w Londynie ;)

    OdpowiedzUsuń