sobota, 3 lipca 2010

Londyńskie opowieści

W weekend przeprowadzałam się z Archway, gdzie mieszkałam pierwszy tydzień, do akademika w Hackney. Trzeba było też odebrać z dworca autobusowego Victoria Coach Station walizkę, w której rodzice wysłali mi pozostały bagaż, który nie zmieścił się do samolotu. Jest to stosunkowo tani i szybki sposób dostarczenia przesyłki z Polski do Anglii, bo autobus jedzie nieco ponad 24 godziny i transakcja jest z ręki do ręki.

Miejsce, w którym aktualnie mieszkam to Sir John Cass Hall. Mój pokój ma około 7m2 i składa się z dość małego łóżka, okna, stolika, a nad nim 2 szafek, krzesła, umywalki, lustra, małej lodówki i szafy. Wszystko niestety bardzo malutkie, a okno mam tuż nad łóżkiem, więc jeśli za bardzo będę się w nocy wiercić, to przez nie wypadnę :P. Na piętrze 48 pokoi, 2 łazienki - damska i męska, w każdej 2 prysznice, 3 toalety i 2 umywalki. W pobliżu akademika znajduje się Tesco Metro i niestety mam to szczęście, że moje okno wychodzi na zaplecze, więc codziennie rano budzi mnie przyjeżdżająca dostawa. W cenie jest co prawda śniadanie (słodkie rogaliki, chleb tostowy, dżem, szynka konserwowa, żółty ser) i wymiana pościeli i ręczników co tydzień, ale mimo wszystko jest to dość drogie zakwaterowanie - 140 funtów za tydzień. Plusem jest też to, że kuchnia jest w pełni wyposażona w garnki, sztućce, naczynia, 16 palników elektrycznych, mikofalówkę i 4 piekarniki. Całkiem przyzwoity jest też dojazd do pracy - około 25 minut autobusem w porannych godzinach szczytu. Doprawdy genialny jest widok, gdy wjeżdża się do City - niemal można wyznaczyć granicę między zwykłą zabudową Londynu a wielkimi, nowoczesnymi przeszklonymi budynkami.

Tydzień był stosunkowo pracowity. Szkolenia, wykłady, wprowadzenie do używanych technologii, omówienie architektury tworzonego systemu, a jednocześnie konfigurowanie stacji roboczej. Cały poniedziałek instalowałam potrzebne oprogramowanie. We wtorek dostałam drugi monitor, szkoda tylko, że innego rozmiaru niż ten pierwszy. We środę miałam już dwa tego samego rozmiaru. Telefonu dalej nie mam, ale za to dostałam własną szafkę, póki co jeszcze bez klucza. Przydzielono mi pierwsze zadanie - mam napisać jakieś ATF testy do projektu, o którym jeszcze nie mam pojęcia co robi. Póki co przerabiam przyspieszony kurs XSLTa aby w ogóle zrozumieć kod. W czwartek po pracy mieliśmy Circus Space, czyli zajęcia w grupach, na których uczyliśmy się chodzić na szczudłach, żonglowac piłeczkami, robiliśmy ludzkie piramidy i skakaliśmy przez wielką skakankę. Całkiem fajna zabawa. W piątek wreszcie dowiedziałam się co robi mój team. Mój manager usiadł ze mną i wszystko mi po kolei wytłumaczył w wyjątkowo prosty sposób. Świetnie :) Tego mi brakowało.

W przyszły weekend przeprowadzam się do Claredale, bo koleżanka się wyprowadza i zostawia wolny pokój. Tam akademik składa się z oddzielnych mieszkań i w każdym znajduje się łazienka i kuchnia. Płaci się 120 funtów tygodniowo, chociaż trzeba wcześniej zainwestować we własną pościel, kołdrę, poduszkę i wyposażenie kuchni. To, gdzie ja będę mieszkać, będzie miało 4 pokoje, w których mieszkają Polacy z UW, którzy tak jak ja, są na stażu w UBSie. Zapowiada się bardzo pozytywnie :)

6 komentarzy:

  1. Ooo witam w Londynie! :) Powodzenia i radzę uważać na te ich sandwicze ;) A jakbyś kiedyś miała się znów męczyć nad nad jakimiś niuansami FI to możliwe, że byłbym w stanie pomóc.

    A, pewnie Ci o tym mówili, ale ten podatek to chyba będziesz mogła odzyskać.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, cześć Tadku!
    Widzę, że zrobiło się bardziej optymistycznie:) Pamiętam, jak kiedyś przejeżdżałam przez City: rzeczywiście od razu widać, że to dzielnica 'pracująca'.
    Co do tych studentów z UW - wypatruj uśmiechniętej blondynki o imieniu Weronika i pozdrów ją serdecznie ode mnie.
    Świat jest mały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tadku - tak, mówili, że mogę odzyskać podatek, ale chcę odzyskać tylko część, bo nie chcę płacić w Polsce (a jest taka możliwość).

    Tak, zrobiło się o wiele bardziej optymistycznie. Muszę kiedyś wziąć aparat i zrobić zdjęcie tej granicy między City a resztą Londynu z jednej i drugiej strony, choć tak naprawdę najwierniej by to oddała panorama 360st.

    A z Weroniką będę mieszkać w Claredale :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Panorama to nie problem w sumie, jakiś statywik niekoniecznie drogi i się kręcimy w kółko zdjęcia robiąc ;) Możesz nawet zrobić pionowe to będzie wypasiona rozdzielczość. Albo panoramę kulistą jak znajdziesz chwilkę czasu i poczytasz o tym, ja chętnie bym obejrzał coś takiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety najlepsze ujęcie było by ze środka ulicy ;) Zobaczę co da się zrobić. Zacznę od zwykłych zdjęć.

    Tadku, jakie sandwicze masz na myśli?

    Właśnie odrabiam zadanie domowe z pracy, tj czytam o tym jak od strony biznesowej działa to, co tworzymy w dziale Operations.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sandwicze- niestety wszystkie. To chyba jakaś norma tutaj, że paczka powinna mieć ok 500kcal, jak nie ma to dowalą majonezu, sera albo jakichś pikli; parę tygodni na czymś takim i ma się zapasy na zimę (na Syberii np). Dla mnie największym wyzwaniem pozostaje odżywianie się w miarę racjonalnie ;)

    Ale może jak będą Cię tak cały czas gonić od rana do nocy, to będziesz tyle energii potrzebować :)

    Cześć Karolino! Jakiś taki Krakowski się ten internet zrobił :P

    OdpowiedzUsuń