niedziela, 6 lutego 2011

Pani inżynier

We środę około godziny 9:30 zostałam oficjalnie panią inżynier. To tak dumnie brzmi, że aż mnie kusi aby wyrobić sobie wizytówki.

Mam wreszcie trochę czasu dla siebie - następny semestr zaczyna się dopiero w marcu. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam miesiąc wolnego, bez czekających na mnie egzaminów i zaliczeń w sesji poprawkowej odłożonych "na później". Wydaje mi się, że było to zaraz po maturze (nie licząc około tygodnia po całkiem udanej sesji zimowej z zeszłego roku), czyli trochę temu ;) Wreszcie mogę pochłonąć wszystkie nieinformatyczne książki, których przez ostatnich kilka miesięcy przybywało na mojej półce wprost proporcjonalnie do rosnącej ochoty na ich przeczytanie i odwrotnie proporcjonalnie do czasu jaki mogłam na nie przeznaczyć. Znajdzie się też czas na białe szaleństwo połączone z relaksem na basenach termalnych na Słowacji i kilka dni w Londynie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz