piątek, 1 lipca 2011

Gdyby kózka nie skakała...

Ale skakała i wyszło tak jak wyszło. W tym roku nie pisałam o przygotowaniach do czerwcowego finałowego ceilidh, ponieważ w połowie maja skręciłam kostkę. Chociaż jest już początek lipca, niestety w dalszym ciągu nie byłabym w stanie zatańczyć szkockich highlandów, ani zatupać podstawowych kroków ze stepu irlandzkiego.

A wyglądało tak niewinnie. Podczas highlandów coś cichutko chrupnęło i przeturlałam się przez pół sali, ale ból nie był nie do zniesienia, kostka nie spuchła, ani nie zmieniła koloru. Wydawało się, że tylko wyskoczyła na chwilę ze stawu, po czym wróciła z powrotem, co zdarza się jej dość często. Nawet następnego dnia udało mi się pójść na uczelnię, choć schody były dość problematyczne, ale poza tym wszystko w porządku. Niestety zanim udało się dotrzeć do lekarza, kostka zdążyła dość znacznie spuchnąć, a efekt diagnozy można podziwiać na dołączonym zdjęciu. Przy okazji przegrałam zakład i wiszę znajomemu piwo - założyliśmy się o to, czy włożą mi nogę w szynę. Zawsze musi być ten pierwszy raz ;-) Po kilku dniach nauczyłam się już chodzić o kulach, a szynę zmieniłam na elastyczny usztywniacz. Do tego kupione w promocji biało-różowe szerokie trampki z szerokimi sznurówkami i już było o wiele wygodniej. Co prawda dziś jestem w stanie założyć już dowolne buty, a także chodzić na fitness, ale o tańcu mogę zapomnieć jeszcze przez najbliższych kilka tygodni. Planuję jednak do tego wrócić jesienią.

Tymczasem ceilidh się odbyło, jak co roku, w drugiej połowie czerwca. Poniżej prezentuję filmiki występów, w których miałam brać udział.

Grupa zaawansowana: układ irlandzki


Grupa zaawansowana: układ szkocki


Grupa podstawowa: step irlandzki


A na koniec zdjęcie z Małgorzatą "Rudą" Wilczyńską (wystylizowaną na rasowe zombie), która prowadziła w tym roku zajęcia grupy zaawansowanej:

2 komentarze:

  1. Długo jak na skręconą kostkę, po miesiącu powinnaś już śmigać. Chociaż może lepiej faktycznie jej nie przemęczać, tylko pozwolić się odbudować torebce stawowej. Tak czy inaczej szybkiego powrotu do zdrowia życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Torebka stawowa się niby nie zerwała, ale nie wróciła jeszcze całkowita ruchomość w stawie. No i mogę przewidywać pogodę z kostki. Niby zabawne, zawsze się z tego śmiałam i myślałam, że to jakiś dowcip, ale faktycznie jak jest deszczowo, to trochę boli. Niestety taniec irlandzki wymaga dość sprawnych stawów, więc wszelkie niewyleczone kontuzje dają o sobie znać po kilku krokach.

    OdpowiedzUsuń